Seks zawsze się sprzedaję, a co z grami?

Seks zawsze się sprzedaję, a co z grami?

1.01.2014, 12:17 0 Dodał Naczelnik w Publicystyka

O tym jak przedstawiana jest przemoc w grach pisałem w jednym ze swoich artykułów. Coraz bardziej fotorealistyczna grafika dała twórcom nowe możliwości, jednak mimo tego jest jednak rzecz, której ciągle nie chcą pokazywać. Seks w grach ciągle jest rzeczą wstydliwą i problematyczną.

 

Od wielu lat filmowcy z Hollywood oraz pisarze przeróżnych książek wiedzą jak trafić do klientów. Owszem, niesamowicie zawiłe fabuły oczywiście też są ważne, ale przyznajmy szczerze co bardziej nakręca koniunkturę. Im książki i filmy są ambitniejsze tym rzesze odbiorców coraz bardziej dramatycznie się zawężają. Przemoc wszechobecna w filmach oraz wszelkich innych dostępnych mediach jest z nami od bardzo dawna. Zdążyliśmy się już przyzwyczaić do tego, że można odstrzelić komuś głowę i podziwiać fontannę pixelowatej krwi ( pamiętacie GTA Vice City?). Ale co powiecie o jednej z najważniejszych oraz najbardziej podstawowych potrzebach każdej istoty żyjącej?

Doprawdy nie potrafię zrozumieć, dlaczego przemysł growy zachowuje się jakbyśmy nadal żyli w średniowieczu i udawali, że seks nie istnieje lub jest niewypowiedzianym grzechem. Czy naprawdę lepiej jest kogoś zabić, oglądając do tego dokładną animację wbijania noża w szyję i podcinania gardła? Seks w grach, w czasach, kiedy to średnia wieku graczy zbliża się do 30 lat jest strasznie dziwny. Nie chodzi o to, że go całkowicie nie ma, bo co jakiś czas wychodzi gra, w której twórcy postanowili zamieścić „łóżkową scenę”. Chodzi o całą otoczkę, która towarzyszy umieszczaniu takich scen w grach, często czuję, że twórcy sami się wstydzą takich scen. I nie mówię tutaj o Simsach gdzie konwencja gry sama narzucała jakby wygląd seksu między postaciami. Mówię tutaj o grach całkowicie dla dorosłego widza i gracza.

Pamiętacie aferę jaka towarzyszyła modyfikacji Hot Coffee, kiedy to ktoś odnalazł w plikach gry gotowe do użycia sceny seksu CJ w Grand Theft Auto: San Andreas? Gra przeznaczona dla pełnoletnich graczy, w której można przejeżdżać ludzi na chodnikach samochodami, możemy kogoś spalić miotaczem płomieni albo po prostu odstrzelić głowę. Scena seksu to naprawdę już przesada? Każdemu kto odpowie tak, mogę powiedzieć, że współczuje takiej osobie. Rockstar postąpił wtedy według mnie bardzo żałośnie, kreując się na firmę fajnych ludzi tworzących fajne gry dla fajnych graczy. Opinia publiczna na jeden moment skupiła całą swoją uwagę, że w grze, w której można kogoś zabić, można również uprawiać seks. Jeżeli pamiętacie jak to wyglądało to wiecie również, że byłby to najgorszy pornos ever, ale Rockstar stanął po stronie obrońców moralności. Mod był potem blokowany przez kolejne patche do gry. Twórcy GTA okazali się nie tacy wyluzowani i fajni, na jakich chcieli się kreować.

 

Kolejna gra, która ma wyraźny problem to God of War. W zasadzie cała seria. Od pierwszej części autorzy chcę w nas zaszczepić poczucie, że oto sterujemy upadłym herosem, który chce zemścić się na swoich oprawcach. Najpierw w przymierzeniu z bogami, aby potem skierować swój gniew także przeciwko nim. Dlaczego więc twórcy, tworząc swoje dzieło pełne krwi oraz chęci zemsty, sceny seksu potraktowali jak mini grę dla gimnazjalistów? Dlaczego nie można by, używając klimatu gry, do przedstawienia tych scen trochę……. Inaczej?

Najpierw urządzamy ogromną rzeź i mordujemy tysiąc mitologicznych stworów i postaci aby potem być świadkiem komedii, bo w takiej konwencji owe sceny były tam realizowane. To trochę jak takie umówienie się z kimś, że biegając z mieczem ociekającym krwią będziemy poważni i bezwzględni ale kiedy tylko pojawi się okazja do seksu to zrobimy z tego scenę jak z American Pie albo innej komedii dla nastolatków. Owszem, każdy może powiedzieć, że to kwestia konwencji, która tak a nie inaczej wybrana narzucała pewne ramy. Ale kiedy tworzymy już historię zemsty, w którą można się całkiem nieźle wczuć przy okazji, po co psuć to czymś takim? Po takiej dawce wszechobecnej przemocy ja naprawdę nie da się zgorszyć oglądając dwie postacie uprawiające seks. Skoro produkujemy grę dla dorosłych to traktujmy się jak dorośli a nie banda hipokrytów.

 

Wiele innych gier sceny erotyczne pokazuje w sposób albo bardzo zdawkowy albo uproszczony. I nie chodzi mi tutaj o to aby bezsensownie świecić cyckami i dupami przed graczami, bo nie o to tutaj chodzi. Po prostu nie udziwniajmy tak prostej sprawy, pokażmy to normalnie i tyle. Świat po premierze serialu Sex w wielkim mieście dowiedział się o tym, że kobiety mogą być takimi samymi drapieżnikami łóżkowymi jak faceci. To ile scen łóżkowych tam się pojawiło chyba nawet sami twórcy nie potrafią zliczyć. Twórcy nie bali się bawić konwencjami, ale byli z tym z nami szczerzy, niczego nie udziwniali niepotrzebnie i traktowali swoich odbiorców jak normalnych ludzi.

Niestety, ale światek growy wydaje się pod tym względem bardzo zaściankowy. Wydaje się, że cielesność to ogromny problem dla twórców i wydawców, którzy boją się, że widok nagich piersi może bardziej kogoś zepsuć niż widok Maxa Payne pakującego tysięczną kulę w tysięcznego bandziora. I absolutnie nie chodzi mi tutaj o to aby epatować seksem w grach, chodzi raczej o traktowanie dorosłego gracza jak dorosłego człowieka.

 

A jest się od kogo uczyć. Na rynku mamy kilka pozycji, które pokazały, że wystarczy być szczerym od początku do końca i żadnego problemu nie będzie. Skoro niemieccy twórcy serii Gothic, zespół Piranhia Bytes, mogli w swoją świetną acz siermiężną grę wrzucić scenę seksu Bezimiennego z prostytutką to co stoi na przeszkodzie aby wszędzie tak to pokazać? Krótka animacja, nieukazująca wcale zbyt wiele, ale pokazująca, że swojego odbiorcę traktuję jak normalnego człowieka a nie jakiegoś potencjalnego seryjnego gwałciciela. Heavy Rain to przykład jak filmy i gry mogą się wzajemnie przeplatać, gra, która opowiada o emocjach.

Scena seksu była krótka i tak samo jak powyższy przykład, pokazywała, że nie trzeba niczego udziwniać, wystarczy zachować umiar i równowagę. Z kolei na krytykę zasługiwali twórcy Wiedźmina. W pierwszej części nasz protagonista mógł zaliczyć dosłownie pół miasta, zbierając do tego karty pamiątkowe swoich miłosnych podbojów. Nie było to ani potrzebne ani klimatyczne i jak dla mnie mocno spłycało fabułę. No bo jak uwierzyć w dzielnego Wiedźmina, zabójcę potworów, który w jednym odcinku ma w łóżku pół wioski? To już nawet James Bond ma w tym umiar i zwykle na jeden film przypada jedna kobieta agenta.

 

hotline miami

Tego czego brakuje naszej branży to uczciwe i szczere traktowanie swoich klientów i graczy przez firmy tworzące gry i ich wydawców. Często traktuje się ostatecznego odbiorcę jak potencjalnego złoczyńcę, który tylko czeka na jeden impuls, aby przemienić się w jakąś bestie. Dobrze to było widać kiedy twórcy na maksa kontrowersyjnej gry Hotline Miami 2 chcieli umieścić scenę gwałtu w swojej grze. Przypominam, że graficznie gra prezentuje się jak pierwsze GTA, więc na szczegóły nie mamy nawet co liczyć.

Czy naprawdę taka scena w grze, która notabene jest od 18 lat, jest aż tak dalece demoralizująca? Filmy i książki od wielu lat pokazują podobne sceny mniej lub bardziej opowiadając tragedie i traumę kobiet, które przez to przeszły. Akt godny wszelkiego potępienia jest jednak obecny w naszym świecie, media takie jak książki, filmy i gry zostały stworzone miedzy innymi po to aby o tym świecie mówić i go pokazywać. Obrońcy moralności jednak skupieni są o dziwo tylko i wyłącznie na cenzurze, trochę spychając nawet potępienie na dalszy plan. Mam wrażenie, że obrońcy wszelkiej moralności chcą zrobić z nas graczy zboczeńców, których trzeba izolować za wszelką cenę od wszelkich treści związanych z seksem. A przecież wystarczyłoby traktować się uczciwie i szczerze, tak jak zasługuje na to każdy dorosły człowiek i gracz.